Blog Szachowy
Polska

UKS Skoczek Elbląg: dekada przy szachownicy, czyli jak z lekcji w SP1 zrobić klub z dorobkiem

UKS Skoczek Elblag swietowal 10-lecie. Klub z SP1 szkoli rocznie do 60 osob i wychowal utytulowanych zawodnikow. Oto historia elblaskich szachow.

Anna Krawczyk · 2 min czytania ·

UKS Skoczek Elbląg: dekada przy szachownicy, czyli jak z lekcji w SP1 zrobić klub z dorobkiem
Fot. Dawid Galus, CC BY-SA 3.0 PL (źródło)

Każdy duży klub był kiedyś jednym stolikiem. Jednym stolikiem w szkolnej świetlicy i jednym dorosłym, który uznał, że warto. UKS Skoczek Elbląg to dokładnie ta historia, tyle że z ciągiem dalszym rozłożonym na dziesięć lat. W grudniu 2024 klub świętował okrągłą rocznicę, a bilans dekady pokazuje, że szachy w Elblągu to nie kaprys, tylko porządnie zbudowana machina.

Od projektu szkolnego do klubu z licznikiem

Skoczek powstał 14 września 2014 roku. U źródeł leżał projekt "Edukacja przez szachy w szkole", którego celem była popularyzacja królewskiej gry wśród elbląskiej młodzieży. Klub od początku trzyma się Szkoły Podstawowej nr 1, działa z nią ramię w ramię i z tego sojuszu wyrosła cała reszta.

Dziesięciolecie obchodzono 8 grudnia 2024 roku. Na czele klubu stoi prezes Grażyna Ciesielska, osoba, która tę dekadę współtworzyła od pierwszej lekcji. To ważne, bo w amatorskich szachach klub stoi i upada na ludziach, którzy zostają na lata. A nie na tych, którzy znikają po pierwszym sezonie.

Sześciolatki, seniorzy i sześćdziesiąt osób rocznie

Liczby robią wrażenie jak na klub spoza wielkich ośrodków. W Skoczku grają zawodnicy od 6 do 18 lat, są też seniorzy, a rocznie w szkoleniach uczestniczy nawet 60 osób. To nie grupka zapaleńców. To regularny program z prawdziwym przepływem dzieciaków przez salę.

Z tej masy wyrastają nazwiska. Klub doczekał się utytułowanych zawodników, wśród nich wymieniani są Lidia Czarnecka i Igor Janik. Dowód, że model "najpierw masowość, potem talenty" działa również w Elblągu. Im więcej dzieci przy szachownicy, tym większa szansa, że trafi się ten jeden naprawdę utalentowany, który pociągnie resztę.

Turnieje, które trzymają miasto przy grze

Skoczek to nie tylko treningi, ale i organizacja. Klub razem z SP1 prowadzi turnieje na trzech szczeblach: międzyszkolnym, miejskim i wojewódzkim. W kalendarzu są między innymi cykliczne turnieje mikołajkowe, indywidualny i drużynowy, oraz wiosenne i jesienne, rozgrywane w tempie przyjaznym dla najmłodszych.

To element, którego często brakuje mniejszym scenom. Można szkolić dzieci, ale jeśli nie mają gdzie zagrać prawdziwego turnieju blisko domu, zapał szybko gaśnie. Skoczek rozwiązał to po swojemu: skoro w Elblągu ma być z kim grać, to Elbląg sam sobie te turnieje organizuje.

Dlaczego to się liczy

W cieniu Olsztyna i głośnych mistrzostw w Giżycku łatwo przeoczyć, że szachowa mapa Warmii i Mazur trzyma się na takich klubach jak Skoczek. To one robią najtrudniejszą robotę u podstaw. Uczą sześciolatka, jak rusza się skoczek, a potem przez dziesięć lat pilnują, żeby nie odszedł od szachownicy.

Dekada za Skoczkiem, dorobek policzony, zawodnicy z tytułami, miasto z własnymi turniejami. Brzmi banalnie tylko dla kogoś, kto nigdy nie próbował utrzymać klubu szachowego przez dziesięć lat. Elbląg próbował. I wyszło.